Jak wyglada "kwaterka" u Budowlanych?
Na naprawę i uzupełnianie szczepowego majatku poswięcamy zwykle dwa tygodnie czerwca. Rejs z Mikołajek do Rynu - na miejsce obozowania - jest zazwyczaj bardzo trudny. Płynie się cały dzień przy przeciwnym wietrze i dopiero noca ludzie zmęczeni i przemoknięci docieraja do celu. Pierwsza noc spędzamy spiac na łodziach, dopiero następnego dnia ruszaja zajęcia zwiazane z zagospodarowaniem terenu. Często zima i wiosenna wysoka fala niszcza nam częsć lub nawet całe molo będace przystania, pseudoturysci i miejscowa młodzież niszczy nasze urzadzenia obozowe, trzeba oczyscić studnię, zbudować zadaszenie nad jadalnia i kuchnia, czasem poprawić piec, wykopać doły na latryny. Pracy jest mnóstwo i harcerze wyjeżdżajacy na tzw. kwaterkę naprawdę poswięcaja cały swój zapał i umiejętnosci. Drobniejszy sprzęt obozowy zimuje w Rybicalu po drugiej stronie jeziora, trzeba tam popłynać, od zaprzyjaznionego gospodarza przeniesć ciężar na własnych barkach na brzeg i przetransportować do naszej zatoki. Tak przygotowana grupa kwatermistrzowska czeka na przybycie obozowiczów.

Zamawiamy autobus w Mrągowie i z dworca kolejowego zabieramy ludzi i bagaże, wszyscy jada na miejsce obozu, pierwszy obiad już gotowy, krótki zachwyt widokiem jeziora, lasów, niepowtarzalnymi pejzażami mazurskimi i już trzeba rozbijać namioty, aby pierwsza noc spędzić "pod dachami". W pierwszych dniach musi też być gotowy maszt flagowy, brama, tablica ogłoszeń na majdanie, ławy i stoły w jadalni, latryny i magazyn. To zaspokojenie pierwszych potrzeb, przygotowujemy też kapielisko - musimy oczyscić dno jeziora z rozbitych butelek, puszek po konserwach i innych smieci naniesionych przez wodę lub pozostawionych przez nieodpowiedzialnych użytkowników miejsc biwakowania. Zastępy poswięcaja czas na urzadzenie namiotów - buduja półeczki, stojaki na plecaki i inne drobne sprzęty. Tak przygotowany obóz gotowy jest do uroczystosci oficjalnego rozpoczęcia.

Jak wyglada dzień na obozie?
Rytm obozowego życia wyznacza dzwięk dzwonu okrętowego. Dzień zaczyna się o 7:00 pobudka zagrana na sygnałówce, 7:05 - to powitanie dnia i poranna gimnastyka, potem mycie, klar osobisty i namiotów, o godz. 8:00 apel poranny, wciągnięcie flagi na maszt, sprawdzanie czystosci i porzadku w namiotach. Do sniadania siadamy o 8:30, od godz. 9:00 do 13:00 odbywaja się zajęcia programowe. W zależnosci od pogody i przewidzianych wczesniej zadań sąa to wycieczki piesze i kajakowe, żeglowanie, zwiedzanie okolicy - w wypadku bardzo niekorzystnej pogody zastępy przygotowuja programy na ogniska, pogłębiaja wiedzę harcerska, zdobywają nowe umiejętnosci np. wiazania wezłów. Godzina między 13:00 a 14:00 poswięcona jest na kapiel i zajęcia własne, pózniej posiłek i cisza, tak więc czas na pełny wypoczynek, ewentualnie popołudniowa drzemkę. Po godz. 15:00 wzmaga się ruch w obozie, rozpoczynaja się wspólne zajęcia, znów pływanie, gry terenowe, zajęcia sportowe, rozgrywki i konkursy. Obiadokolację, czyli goracy dwudaniowy posiłek jemy o 19:00, a o 20:15 donosny głos dzwonu wzywa na wieczorny apel - podsumowanie dnia, sciagnięcie flagi z masztu, hymn harcerski. Najbardziej kameralnym i miłym akcentem jest codzienne ognisko, siedzimy wokół płonacej watry, płyna piosenki, przy akompaniamencie gitary, czasem jest głosno i wesoło, czasem nostalgicznie; strażnik ognia dba by ognisko nie zgasło. Na zakończenie dłonie splecione w tradycyjnym kręgu, piesń wieczorna i o 22:30 w obozie zapada cisza nocna.

Praca dzielimy się sprawiedliwie: codziennie inny zastęp pełni służbę, tzn. przygotowuje posiłki, myje naczynia, sprzata kuchnię, zbiera drewno na ognisko, pełni wartę nocna , a rano rozpala w piecu. Ta czynnosć sprawia zawsze najwięcej problemów i często komendant lub którys ze starszych instruktorów musi służyć pomoca. W czasie trwania obozu wypływamy też zastępami pod opieka doswiadczonych żeglarzy, na dłuższe kilkudniowe rejsy do Mikołajek, Giżycka czy Rucianego. W każda niedzielę pływamy do koscioła w Rynie, gdzie do niedzielnych atrakcji należa ogromne gofry ze wspaniała bita smietana i sezonowymi owocami.
Na co dzień też nikt nie narzeka na jedzenia - jest dużo, urozmaicone, smaczne, dzięki zdolnosciom kulinarnym naszych harcerzy, zawsze deser lub podwieczorek w postaci owoców czy słodyczy.